
Wyjście Pielgrzymki!
Przygotowanie do wyjścia!
GRUPA Św. Tomasz i Św. Wojciech
Msza Święta w Katedrze Zamojskiej o godz. 9.00 i wyjście
GRUPA Św. Józef
Msza Święta w Sanktuarium MB Szkaplerznej o godz. 8.00 i wyjście
GRUPA Św. Stanisław
Msza Święta w Konkatedrze Lubaczowskiej o godz. 8.00 i wyjście
GRUPA Bł. Jerzy
Msza Święta w Sanktuarium Marii-Magdaleny - 4 sierpnia o godz. 7.30 i wyjście
Z Bełza na Jasną Górę
Pątnicy z Bełza rozpoczną pielgrzymowanie 31 lipca.
Słowo zachęty do udziału w XXXVI Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę
Umiłowani w Panu Siostry i Bracia,
Chodząc pieszo i korzystając z różnych dostępnych środków lokomocji, Jezus nieustannie był w drodze. Ewangelia ukazuje nam Jezusa jako wędrowca, który wraz z uczniami odwiedzał poszczególne miasta i wioski swojej rodzinnej ziemi. Nie wszędzie spotykał się z serdecznym przyjęciem, doświadczał także niezrozumienia i odrzucenia. Mimo to nie zrażał się. Świadom swojego posłania, „na życie rzucał światło przez Ewangelię” (por. 2 Tm 1,10) i przypominał powołanie do życia z Bogiem – powołanie o którym i dziś wielu zapomina, że do nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka (Mdr 2,23). Wielu obwinia Boga o cierpienie w świece, szczególnie cierpienie niewinnych, odwraca się od Niego, gdy umiera ktoś bliski. A przecież Bóg zawsze jest po stronie człowieka, po stronie życia.
Jak dobrze jest tu być!
Maryjo, Królowo Polski. Nasza Pani Jasnogórska. Meldujemy się przed Tobą. My, Pątnicy 35. Pieszej Pielgrzymki Zamojsko – Lubaczowskiej na Jasną Górę. Idąc do Ciebie, pokonaliśmy ponad 300 km. Dzisiaj stajemy przed Tobą, przynosząc obawy i nadzieje, radości i smutki. Powierzamy Ci intencje swoje, naszych bliskich oraz naszych dobroczyńców i ludzi pomagających nam podczas wędrowania. Wstaliśmy o trzeciej, o czwartej bądź o piątej nad ranem. Dzisiejszy dzień jest inny niż wszystkie. Jest ostatnim dniem naszego wspólnego pielgrzymowania. Jasna Góra na nas czeka. Mama na nas czeka.
Bóg mówi do nas w ciszy
Ostatni pełny dzień pielgrzymowania nie należał do uciążliwych. Wszystkim nam towarzyszy myśl, że już tak niewiele kilometrów do Mamy Jasnogórskiej, Z modlitwą na ustach dotarliśmy do Apolonki na pierwszy odpoczynek. Z każdą chwilą, po lekkim porannym chłodzie, dzień robił się coraz cieplejszy. Nie był to może bardzo upalany dzień, gdyż upał postanowił trochę odpuścić i nas opuścić, choć na chwilę. W Janowie uczestniczyliśmy w Eucharystii. To była ostatnia w takim gronie msza św. pielgrzymkowa. Ojciec duchowny naszej Pielgrzymki ks. Krzysztof Szynal przekonywał nas, że Bóg najwyraźniej i najgłośniej mówi do nas w ciszy.
Niebo pełne kubka wody
Powoli wychodzimy na „ostatnią prostą", to znaczy pojawiły się pierwsze drogowskazy z napisem Częstochowa i tablice z liczbą kilometrów, które dzielą nas od Jasnej Góry. Służby porządkowe dokładnie je zaklejają i zasłaniają, jakby obawiały się, że znajdą się tacy pielgrzymi, którzy zechcą wrócić do domu. Dzisiejszy dzień był ciężki ze względu na padający od samego rana dzień. Etapy do Szczekocin i Nakła pokonaliśmy w strugach deszczu. W Szczekocinach wzmocniliśmy nasze siły. Dobroć ludzi jest wspaniała, o czym przekonujemy się każdego dnia, od początku naszej sierpniowej wędrówki. Wszystkim nam towarzyszy myśl, że już tak niewiele kilometrów zostało do jasnogórskiego klasztoru.
Wielkie rzeczy dojrzewają w cieniu krzyża
Nadzieja nigdy zawieść nie może, szczególnie strudzonych pielgrzymów i tak oto słońce powitało nas, jeszcze lekko zaspanych we wtorkowy poranek, gdy zmierzaliśmy do opactwa cystersów, skąd już tylko 100 km do Jasnej Góry. Czyli z każdym naszym krokiem postawionym na rozgrzanym asfalcie, coraz bliżej. Mszę św. sprawowaliśmy w najstarszym opactwie cysterskim na ziemiach polskich, gdzie pochowany jest biskup krakowski Wincenty Kadłubek, który jako pierwszy wprowadził w Polsce zwyczaj palenia wiecznej lampki przed Najświętszym Sakramentem. Eucharystii przewodniczył obecny opat cystersów Edward Kazimierz Stradomski. W Ewangelii usłyszeliśmy dziś słowa: „Jeśli ktoś chce pójść za mną, nie się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”,










